RYTRO

Wieś gminna nad Popradem, u stóp Makowicy (948 m), liczy ok. 2,2 tys. mieszk. Według miejscowej tradycji zamek, którego ruiny górują, nad wsią i doliną Popradu miał powstać jeszcze za czasów Bolesława Chrobrego. Stawiało by go to w rzędzie najstarszych budowli na ziemiach polskich. Wg kroniki Długosza ok. 1244 r. ponoć osiedlili się tu niemieccy rycerze, którzy dali nazwę miejscowości (niem. Ritter - rycerz). Faktem jest, że w poł. XIII w. ryterski zamek należał do kasztelana sądeckiego Piotra Wydżgi i strzegł szlaku handlowego wiodącego doliną Popradu w kierunku Węgier.

Pełnił on również funkcję komory celnej o czym wspomina przywilej wydany przez Władysława Łokietka w 1312 r., a pozwalający starosądeckim klaryskom pobierać cło od towarów spławianych Popradem.

W XVI w. zamek stracił swe znaczenie i został opuszczony. Z czasem popadł w ruinę. XVI-wiecznemu historykowi Marcinowi Bielskiemu wydał się "murami upadłymi", natomiast ostatecznie zniszczyły go wojska siedmiogrodzkiego księcia Jerzego Rakoczego, który najechał Sądecczyznę w 1657 r. Był jednak nadal podziwiany, a w 1937 r. zawiązał się nawet komitet obrony ruin ryterskich.

W porównaniu z sąsiednimi Barcicami, góry nabierają tu wysokości, stają się gęsto zalesione i ciaśniej otaczają rzekę; Kotlina Sądecka niknie za zakrętem doliny. Poprad, mimo że dość szeroki, płynie wartkim strumieniem, głośno szumiąc. Co do zamku, zostało z niego w gruncie rzeczy niewiele - wysoka okrągła baszta i trzy ściany muru, ale to "niewiele" ma wspaniałą oprawę. Nie ma w Polsce drugiego zamku stojącego na brzegu tak wysokiego, stromego zbocza. Dokoła ciągnie się las, bezpośrednio w dole płynie Poprad, wszystko to świetnie widać z samego Rytra - cóż więc dziwnego, że zamkiem interesowano się żywo od czasów romantyzmu, a wcześniej lud namnożył legend na jego temat.

W XIX w. malownicze ruiny zaczęły przyciągać romantycznych pisarzy i poetów. Jednym z nich (w 1831 r.) był Żegota Pauli, którego opowieść przytaczamy poniżej:
"W pobliżu Starego Sącza leżą gruzy zamku Rytra, postanowiłem skorzystać z okoliczności i udałem się tamże wzdłuż rzeki Popradu. Droga śród najpiękniejszych okolic doprowadza nas aż pod gruzy. Leżą one na górze skalistej, popod którą szumiący Poprad płynie. Wieża okrągła, dość wysoka, sterczy wśród gruzów, na spodzie były niegdyś srogie więzienia. Wokoło widać ślady mocnych zabudowań, w murach drzewina porosłych, jeszcze gdzieniegdzie widać znaki kutych drzwi i okien. Jak się zdaje, służył zamek ten więcej do obrony aniżeli do przepychu.

Piwnice niedawno dopiero zawalono, w nich mają leżeć ogromne skarby. Jedynym mieszkańcem pustego tego zwaliska - podług podania -jest Marcinek, duch zaklęty, który się często ludziom tamtejszym nocną porą na białym koniu jeżdżąc pokazuje. Marcinek miał być rządcą tego zamku.

Gdy mu już wina zabrakło, pojechał do Węgier, gdzie sobie u kupca jednego kilka beczek kupił, z których w piwnicy najcięższe wybrał. Na zamku otwierając jedną, obaczył z zachwyceniem, iż napełniona była złotymi i srebrnymi pieniędzmi. Wkrótce spostrzegł się jednak Węgier swej straty i upomniał Marcina o zwrócenie beczki z pieniędzmi, obiecując mu za to sowitą nagrodę. Marcinek miasto zwrócenia wyparł się zupełnie i zagrzebał cały skarb w głębokiej jednej piwnicy.

Zaskarża go Węgier przed sądem w Starym Sączu, obydwaj przysięgają, pierwszy sprawiedliwie, drugi zaś z łakomstwa niesprawiedliwie. - Bodaj mię ziemia w swe łono nie przyjęła, bodajem nie miał po śmierci spoczynku od Boga, jeśli mówię nieprawdę - tak przysięgał Marcinek.

Wkrótce atoli dotknęła krzywoprzysiężcę sprawiedliwa ręka Boża - złożony ciężką chorobą, wnet umarł i zmuszony jest odtąd błąkać się nocą, dopóki wybawiciela jakiego nie znajdzie. W dzień zaś przesiaduje na skarbach przez niego w sklepieniach zamku ukrytych.

Opowiadał mi wieśniak, jak niedawno pastuszkowi jednemu tu pasącemu wpadł kapelusz w otwór piwnicy. Płakał długo biedny, aż wreszcie duch miejscowy, niedolą wzruszony, wyrzucił mu nazad kapelusz jego, pieniędzmi napełniony. Drugi pasterz zawistny, widząc to także chciał podobnym sposobem nabyć pieniędzy i umyślnie rzucił czapkę swą do piwnicy. Jednak zamiast pieniędzy, wyrzucił mu ją duch żwirem napełnioną."
Wg "Rytro - Parafia i Gmina w Dolinie Popradu". Opr. tekstu Stanisław Węglarz.

Najwybitniejszym z panów na Rytrze był pewnie Piotr Ryterski herbu Topór, rycerz, któremu Jagielło w 1418 r dał w dzierżawę Rytro wraz z okolicznymi dobrami. Piotr walczył w wielu bitwach, m.in. pod Grunwaldem, a w ostatnich latach życia Jagiełły mianowano go uroczyście jednym z dwóch wychowawców synów króla, późniejszych władców, Władysława Warneńczyka i Kazimierza Jagiellońcryka.

Jest też wiele innych podań. Zamek miały zbudować anioły na polecenie św. Kingi, co tłumaczy fenomen wzniesienia solidnej budowli tak wysoko. Podziemne korytarze prowadzą stąd ponoć aż do zamku w Nawojowej, któremu pisany był zgoła inny los; w samych zaś ryterskich ruinach są gdzieś - jeśli wierzyć podaniom - zakopane skarby. Pilnuje ich diabeł ukazujący się pod postacią koguta. O pokładach złota w najbliższej okolicy. O staroście Piotrze Wydżdze, rzeczywiście mieszkającym tu w XIV w., mówią, że chciwie szukał złota, znalazł je, zmuszając poddanych do pracy ponad siły, a potem jako wielki mizantrop zaoferował je Krzyżakom. Krzyżacy jednak, jak to Krzyżacy, okazali się przewrotni i Wydżga z całej transakcji nie ujrzał ani grosza, straszy więc do dzisiaj.

Dojście do zamku:
Od stacji PKP idziemy szosą w stronę Piwnicznej. Przechodzimy przez most nad Popradem. Mijamy zabudowania gospodarskie i ostro podchodzimy pod górę. Szlak prowadzi obok ruin zamku. Wchodzimy na niezalesiony grzbiet, z którego na pd.-wsch. widać pasmo Jaworzyny Krynickiej, a w kierunku zachodnim pasmo Radziejowej.

Rytro gościło wiele nietuzinkowych postaci: wypoczywał tu Michał Bałucki, później socjalista Ignacy Daszyński, którego z kolei odwiedzał Piłsudski.

Pisarka Maria Kownacka powracała z upodobaniem do Rytra - zainspirowało ją do napisania powieści dla dzieci pt. "Rogaś z doliny Roztoki". Znajdujemy tam piękne opisy okolic Rytra:
"Zielone zbocza i szczyty Makowicy i Radziejowej, pokryte puszystą pierzyną bukowego lasu, zaczęły stroić się w czerwień, purpurę, brąz i złoto, jakby malarz zmieszał całe ogromne bogactwo ognistych barw na swojej palecie. Jakże wspaniale i dumnie rysowały się na tym barwnym tle ruiny zamku, starej strażnicy Popradu, wieńczące, jak orle gniazdo, stromą, niedostępną górę panującą nad nurtem rzeki."

Prawdopodobnie Wincenty Witos przez Rytro wydostał się z okupowanej Polski, korzystając ze stałego niemal punktu przerzutowego na Węgry. Punkt przerzutowy obsługiwały rodziny Brzeskich, Nowaków i Myślaków. Przewodnikiem był Józef Padula. Z początkiem lat 20. XX w. zaczęło się na dobre rozwijać letnisko i założono pierwsze pensjonaty.

W roku 1937 zawiązał się komitet ochrony ruin zamku ryterskiego. Wykonano wówczas zabezpieczenie murów i ich częściową restaurację. Od 1967 r. prowadzono tu prace archeologiczne, które przyniosły znaleziska w postaci ceramiki średniowiecznej, grotów i monety z czasów Władysława Jagiełły. Obecnie prowadzone są prace konserwatorskie. Zachowały się resztki okrągłej wieży stojącej niegdyś w środku dziedzińca, fragmenty wałów ziemnych i fosy oraz resztki murów od strony wschodniej, zachodniej i północnej z części zachowanego portalu i oknami strzelniczymi.

Czasy współczesne to szybki rozwój Rytra jako letniska. Od 1995 r. Rytro jest siedziba gminy. W 1985 r. miejscowy kanonik ks. Franciszka Klag uruchomił na potoku Roztoka mała elektrownię wodną zasilającą nie tyIko kościół, ale również sieć krajową. W 1991 r. na wzgórzu Połom w osiedlu Majchry wybudowano pierwsza całkowicie polską elektrownię wiatrową wyprodukowaną w Nowosądeckiej Fabryce Urządzeń Górniczych "Nowomag" S.A. Do jej napędu wykorzystywany jest często wiejący tu (głównie w okresie jesienno-zimowym) wiatr fenowy o sile dochodzącej do 20 m/s zwany wiatrem ryterskim.

Wdolinie Popradu w okolicach Rytra wieje często, zwłaszcza jesienią i zimą, silny, południowy lub zachodni wiatr. Ten znany wiatr ryterski jest cieplym wiatrem typu fenowego. W Barcicach sadzi się ostatnio całe pasy drzew dla złagodzenia jego dokuczliwości.

W dolinie Wielkiej Roztoki pomnik ku czci partyzantów Ziemi Sądeckie. W miejscowej szkole tablica ku czci Stefana Pawlika - partyzanta AK poległego w walce z Niemcami. Na miejscu dawnego drewnianego kościoła pw. św. Józefa budowany jest od 1983 r. kościół pw. Najświętszej Rodziny wg projektu Z. Trzupka i J. Dąbrowskiego. W 1989 r. poświęcono kaplicę pw. św. Franciszka z Asyżu znajdującą się w podziemiach kościelnych.

Miejscowość rozciąga się głównie na lewym brzegu Popradu, przede wszystkim zaś przy drodze do Roztoki Ryterskiej, gdzie zbudowano kompleks pawilonów mieszczących wszystkie najważniejsze instytucje. Dolina Roztoki jest wymarzonym terenem spacerowym: tuż za ostatnimi domami wsi Roztoka rozpoczyna się piękny iglasty las, uratowany przed wycięciem przez Adama Stadnickiego, hrabiego-ekologa, który kupił go przed pierwszą wojną światową; kryją się w nim jeszcze dwa ośrodki wypoczynkowe. W dole huczy potok, a w najbliższej okolicy powstał w ostatnich kilku latach Park Ekologiczny. Założono go, wykorzystując fakt, że dolina Roztoki była ostatnią dużą doliną w Beskidzie Sądeckim, której wody pozostawały nie uregulowane. Na podmokłych łąkach i w przydrożnych bajorkach, jakimi jest usiane dno doliny, zachował się oryginalny świat gadów, płazów i roślinności bagiennej. Roślinność reprezentują całkiem tu liczne storczyki (wśród nich kruszczyk błotny) i charakterystyczna wełnianka o puszystych kwiatach; z płazów rzadkie żaby i ropuchy, kilka gatunków traszek i salamandry, z gadów spotkać można (ale rzadko) żmije, zaskrońce, jaszczurki. W parku, a nawet w samym tylko przydrożnym stawku, żyje i rozmnaża się 9 gatunków płazów - połowa wszystkich występujących w Polsce.

Łatwy do przeoczenia Park Ekologiczny składa się z ciągu płytkich sadzawek tuż przy drodze, ułatwiających obserwację żab, jaszczurek, wodnych owadów, np. znanych narciarzy, sunących po powierzchni wody, a przy większym szczęściu węży czy salamander, z podmokłej łąki zwanej "ostrożeniową"(od nazwy występujących tu w wielu odmianach ostrożeni, czyli ostów), na której wyznaczono trasę zwiedzania, oraz dwóch przystanków o charakterze wybitnie edukacyjnym: odtworzonego (czyli powiększonego po zarośnięciu przez rzęsę) oczka wodnego i punktu, w którym z pomocą informacyjnej tablicy można zapoznać się ze zjawiskiem "sukcesji ekologicznej" - w tym wypadku procesu zagłady delikatnego ekosystemu mokradeł pod naciskiem rozrastającego się lasu. W całym parku jest kilka tablic poglądowych, pomagających zorientować się w całym tym przyziemnym bogactwie.

Dalej w głębi doliny znajduje się leśniczówka, obok niej ośrodek edukacji ekologicznej - "Dom Natury", a następnie stary kamieniołom, rodzaj małego rezerwatu z kolejnymi stawkami i mokradłami u stóp odkrywki, gdzie bezpośrednie sąsiedztwo gołych skał i trzęsawisk stwarza gadom i płazom szczególne warunki, zwane fachowo ekotopem.